Na rynku mamy wiele ofert klasyków najróżniejszych marek i typów. Rozpiętość cen bywa wielka, warto zastanowić się, z czego to wynika (nie rozważam atrakcyjności poszczególnych modeli). Wiele z nich z zewnątrz wygląda podobnie, ale to najistotniejsze z reguły ukrywa się pod lakierem, często położonym na szpachlowane elementy. Najciekawsze skarby z reguły kryją się głębiej, często ukryte pod fabryczną powłoką konserwującą.
Poniżej przykład Mercedesa W123 z 1976 roku.

Fartuch lewy przód

Podłoga pasażera

Okular lewy

Fartuch lewy cdn…

I z bliska

Hmmm, próg lewy przód i kawałek bez podłogi

Nadkole wewnętrzne lewy przód

Podłoga i ściana grodziowa kierowcy

Podłoga i ściana grodziowa kierowcy raz jeszcze

Ściana grodziowa lewa z drugiej strony

I pod kątem

Lewy przedni próg

Góra lewej ściany grodziowej

Tylne lewe nadkole

Mocowanie odboju tył lewy

Przód tylnego lewego nadkola

A tu tak z góry…

Prawa ściana grodziowa i próg
Większość powyższych braków wyszła dopiero po zdjęciu błotników bądź po zeszlifowaniu masy głuszącej. Oczywiście to nie wszystko.
Po jakiś 200 godzinach i zużyciu wielu tarcz, reperaturek, drutu spawalniczego i nie tylko obraz nieco się zmienił. Pracom czasami towarzyszyły słowa uznawane za niecenzuralne, ale coś się polepszyło 😉





























Po wstępnym złożeniu trzeba było poświęcić trochę czasu na ustawienie przednich błotników i maski, ale na chwilę obecną ładnie szczeliny trzyma.
Czas na dalsze przywracanie do świetności przez znajomego fachowca.
Reasumując, porządne oględziny klasyka przed zakupem pozwolą na uniknięcie wtopy i kosztownych prac. Pamiętajmy jednak, że dobrze zachowany egzemplarz to również inna cena….
Pozdrawiam warsztatowo 😉
Seba 4×4
